Fernando Alonso: Gdy desperacja staje się kluczem do genialnej jazdy
Wszystko zaczęło się od prostego pytania zadanego Hiszpanowi podczas wywiadu z partnerem Astona Martina - Maadenowi.
Fernando Alonso został zapytany:
"Który wyścig uważasz za najlepszy w swojej karierze?"
Wielu mogłoby spodziewać się odpowiedzi typu: Suzuka 2006, Valencia 2012, a może Le Mans. Ale Alonso zaskoczył wszystkich.
Bez wahania wskazał Grand Prix Malezji 2011 — wyścig, który przeszedł niemal bez echa, a jednak dla niego był kulminacją mistrzostwa, technicznej walki i... desperacji.
Fernando Alonso i jego mistrzowski instynkt: techniczna walka o przetrwanie
Geniusz rodzi się w kryzysie
Fernando Alonso od lat słynie z niezwykłej inteligencji wyścigowej. Ale w Grand Prix Malezji 2011 Hiszpan przeszedł samego siebie — nie tylko jako kierowca, ale jako inżynier w kokpicie. Z niedziałającą skrzynią biegów, niemal bez opcji na skuteczną redukcję, wymyślił sposób, by mimo wszystko utrzymać tempo i dojechać do mety. Kluczowy okazał się manewr znany jako „blip throttle”.
Czym jest „blip throttle”?
„Blip throttle” to technika jazdy używana przy redukcji biegów, szczególnie w starszych bolidach lub autach bez automatycznego międzygazu.
🔧 Jak działa?
Przy redukcji biegów kierowca krótko i precyzyjnie dodaje gazu („blipuje”), aby wyrównać prędkość wału korbowego silnika z prędkością obrotową skrzyni biegów.
Dzięki temu zmiana biegu jest płynniejsza, skrzynia mniej obciążona, a tylne koła nie blokują się przy szybkim zredukowaniu.
🎮 W nowoczesnych bolidach F1:
- Proces ten jest automatyczny — tzw. rev-matching wykonywany jest przez elektronikę.
- Kierowca wciska łopatkę do redukcji i wszystko dzieje się samoczynnie, w idealnym momencie.
Ale kiedy skrzynia się psuje — jak u Alonso — elektronika może zawieść. Wtedy kierowca musi sięgnąć do starych metod… i Alonso dokładnie to zrobił.
Dlaczego to było tak ryzykowne?
Bolid Ferrari był zaprojektowany do automatycznego zarządzania zmianą biegów.
Alonso ręcznie sterował gazem przy redukcji, próbując „oszukać” system i zmusić skrzynię do zejścia na niższy bieg.
To nie było przewidziane w oprogramowaniu skrzyni.
Ryzyko? Uszkodzenie przekładni, zablokowanie kół, a nawet całkowite DNF. Jednak...
🔥 Alonso robił coś, czego… nie powinien
🧠 Ale zrobił to z chirurgiczną precyzją
Alonso wyczuł, kiedy może „blipnąć” gazem, by synchronizować obroty.
Robił to intuicyjnie, bez danych z komputera, bez symulatora, bez prób.
To jakby grać na fortepianie w rękawicach bokserskich i nie popełnić ani jednej fałszywej nuty.
Moment kryzysu – Sepang 2011
Wyobraź sobie: tor Sepang, upał, wilgotność, bolid z częściowo uszkodzoną skrzynią biegów. Biegi wchodzą w górę, ale przy redukcji pojawiają się ogromne problemy. Zamiast drugiego – piąty, zamiast trzeciego – nic. Każdy zakręt zaczyna się od walki o to, by w ogóle mieć odpowiedni bieg do wyjścia.
W tej sytuacji większość kierowców najprawdopodobniej poddałaby się lub znacznie zwolniła. Ale nie Alonso. On postanowił szukać rozwiązań, nawet jeśli miałyby one graniczyć z szaleństwem.
Podsumowanie: Inżynier za kierownicą
Fernando Alonso w Malezji 2011 nie tylko prowadził bolid — on go serwisował w czasie jazdy. W sytuacji, w której większość kierowców albo by się wycofała, albo straciła tempo, Alonso wymyślił nowy sposób jazdy. Połączył stare umiejętności z nowoczesną technologią — i choć nie zdobył wtedy podium, to właśnie ten wyścig uznaje za jeden z najtrudniejszych i najbardziej satysfakcjonujących w swojej karierze.
Bo prawdziwy mistrz nie zawsze błyszczy w świetle reflektorów. Czasem największe zwycięstwa to te, o których wie tylko on i jego bolid.


Komentarze
Prześlij komentarz