Honda - Nowa era z Aston Martinem i Adrianem Neweyem
Przed japońskim producentem nowy rozdział, którego centralną postacią jest Koji Watanabe – prezes Honda Racing Corporation, który wskazuje, że wejście Hondy do ery 2026 jest jednym z najbardziej ambitnych przedsięwzięć w historii Hondy.
Watanabe to człowiek, który od prawie czterech dekad funkcjonuje na styku technologii, motorsportu i korporacyjnej strategii Hondy. Podczas długiej rozmowy opowiedział, jak wygląda dziś projekt HRC i dlaczego właśnie Aston Martin Aramco stał się partnerem tej nowej epoki.
Czas na zmiany– i to w wielkim stylu
Honda „nie potrafi żyć bez Formuły 1”, jak sam Watanabe przyznaje. Jednak to zmiana filozofii jednostek napędowych na 2026 rok stała się konkretnym zapalnikiem do decyzji o pozostaniu w F1 i współpracy z Aston Martinem. Nowe przepisy wymuszają podział 50:50 między silnikiem spalinowym a układem elektrycznym, prawie trzykrotnie zwiększając moc MGU-K i wprowadzając w pełni zaawansowane paliwa syntetyczne. To właśnie ten kierunek rozwoju najlepiej wpisuje się w strategię Hondy dotyczącą przyszłych napędów i dekarbonizacji.
Dla Hondy, F1 nie jest areną promocyjną – to poligon badawczy i kuźnia talentów inżynierskich. To, czego nauczy się w Formule 1, wraca później do działów R&D aut drogowych.
Dlaczego Aston Martin? Watanabe wskazuje trzy powody
-
Wizja i determinacja Lawrence’a Strolla. Prezes Hondy otwarcie przyznaje, że rzadko spotyka liderów tak zdeterminowanych na zwycięstwo. Nowa fabryka w Silverstone, inwestycje w ludzi, struktury i narzędzia – wszystko ukierunkowane na to, by walczyć o mistrzostwo.
-
„One team philosophy”. Inżynierowie Hondy pracują w Silverstone, inżynierowie Astona – w Sakura. Projekt działa 24 godziny na dobę dzięki strefom czasowym, a przepływ informacji jest intensywny i stały.
-
Uzupełniające się kompetencje. Andy Cowell oraz Adrian Newey – projektanci epok – tworzą z Hondą techniczny triumwirat, który ma wypracować idealną synergię między jednostką napędową a podwoziem.
Newey i Honda – powrót wielkiej współpracy
Watanabe otwarcie mówi, że jego rozmowy z Neweyem są “intensywne”, pełne wymiany opinii i myślenia długofalowego. Wspólna historia z czasów Red Bulla ułatwia współpracę – a fakt, że Newey pracuje nad AMR26 od pierwszego dnia, sprawia, że integracja silnika z podwoziem jest prowadzona z chirurgiczną precyzją.
Największe wyzwania: energia, efektywność i... koszt
Nowa jednostka nie będzie posiadała MGU-H, co wywoła powrót problemów takich jak turbo lag. Jednocześnie moc elektromotoru rośnie trzykrotnie, podczas gdy pojemność magazynu energii praktycznie nie ulega zmianie. To oznacza, że zarządzanie energią będzie kluczowe, a Honda chwali się gotowością operowania ponad 20 tysiącami parametrów na żywo.
Do tego dochodzi limit budżetowy na jednostki napędowe – 130 mln dolarów rocznie. To restrykcja, która zmienia sposób pracy producentów, wymuszając absolutną efektywność.
Czy Honda planuje dostarczać silniki więcej niż jednemu zespołowi?
Na dziś – nie. Strategia jest jednoznaczna: pełna koncentracja na Aston Martin Aramco. Dopiero po pewnym czasie Honda oceni, czy korzyści z szerszego portfolio klientów są warte zainwestowania zasobów.
Co będzie oznaczać sukces w 2026?
Według Watanabe:
-
zgranie zespołów w jedną, w pełni zintegrowaną organizację,
-
realizacja własnych celów wydajnościowych,
-
fundament pod wieloletnią walkę o mistrzostwo.
Długoterminowy cel jest oczywisty – tytuł mistrzowski, którego żadna ze stron już nie ukrywa. Co więcej, Honda widzi tę współpracę nie jako epizod, ale jako projekt sięgający co najmniej do 2028 roku i dalej.


Komentarze
Prześlij komentarz