Kierowcy Williamsa alarmują: W Melbourne różnice w stawce będą nawet 3 sekundowe na okrążeniu
Nowa era Formuły 1 miała wyrównać rywalizację, a tymczasem… może ją brutalnie rozwarstwić. Kierowcy zespołu Williams – Carlos Sainz i Alex Albon – ostrzegają, że podczas GP Australii różnice między zespołami mogą sięgnąć nawet trzech sekund.
Testy w Bahrajnie: elita znów z przodu
Jak wiemy ,,to tylko testy'', ale tabele z każdego dnia pokazują jasno i wyraźnie, że czołówka stawki jest taka, jaka była przez ostatnie lata - Red Bull, Mclaren, Ferrari i Mercedes.
Wczorajszy dzień testowy pokazał, że między pierwszym (George Russell - Mercedes) a siódmym zawodnikiem (Lewis Hamilton - Ferrari) różnica wyniosła zaledwie 0,84 s. Natomiast Carlos Sainz w Williamsie był wolniejszy od Mercedesa o 1,654 s a od Ferrari o 0,8 s. Na ostatniej pozycji tabeli znalazł się Sergio Perez z ponad 4 sekundową stratą.
Albon: „Powstaną cztery różne ligi”
Alex Albon nie ukrywa obaw:
„Wcześniej mówiło się o F1 i F1 1.5. Teraz mogą powstać nawet cztery poziomy: topowe zespoły, górny środek, dolny środek i outsiderzy.”
Sainz: „To negatywny efekt nowych przepisów”
Sainz przypomniał sezon 2019, gdy różnice między zespołami sięgały 4 sekund:
„Na początku roku różnice będą większe. Może nie tak ogromne jak wtedy, ale większe niż w 2025.”
Hiszpan dodał:
„W zeszłym sezonie 20 samochodów mieściło się w pół sekundy. Teraz? Wątpię, żeby tak było w Australii.”
I podsumował gorzko:
„Nowe regulacje działają też w negatywną stronę. Końcówka zeszłego sezonu była świetna, bo wszyscy byliśmy w kilku dziesiątych.”
Melbourne pokaże prawdę
Pierwsze kwalifikacje sezonu podczas Grand Prix Australii odpowiedzą na jedno kluczowe pytanie:
Jeśli słowa Albona i Sainza się potwierdzą, sezon 2026 może rozpocząć się od największego rozjazdu tempa od lat – dokładnie w chwili, gdy sport miał stać się bardziej wyrównany niż kiedykolwiek.



Komentarze
Prześlij komentarz