Kolejne problemy Lewisa Hamiltona w Ferrari - blokady kół i obroty na torze w Bahrajnie
Lewis Hamilton nie zaliczył spokojnego otwarcia przedsezonowych testów Formuły 1 w Bahrajnie. Pierwszy dzień jazd nowym Ferrari na sezon 2026 przyniósł siedmiokrotnemu mistrzowi świata kilka trudnych momentów – w tym obrót samochodu w pierwszym zakręcie oraz wyraźne sygnały, że nowa generacja bolidów i nowa jednostka napędowa stawiają przed kierowcami zupełnie inne wyzwania niż dotychczas.
Ferrari, po udanym shakedownie w Barcelonie, przyjechało do Bahrajnu z jasnym celem: dopracować aerodynamikę (czyli sposób, w jaki powietrze opływa samochód i generuje docisk). Już w pierwszej godzinie testów pojawiły się jednak kłopoty. Dziennikarz Kemal Sengul, obecny na torze, relacjonował na bieżąco:
„Hamilton zaliczył blokadę kół i wyjechał poza tor. Kierowcy mają problemy z hamowaniem z powodu ekstremalnie wysokiej temperatury.”
Chwilę później oficjalny komentarz Formuły 1 potwierdził ten incydent:
„Na krótko pojawiły się żółte flagi po obrocie Hamiltona. Stracił tył samochodu przy wejściu w zakręt, obrócił się i wylądował tyłem w strefie wyjazdowej. Poza niewielkimi płaskimi miejscami na oponach nie doszło do żadnych uszkodzeń.”
Do zdarzenia doszło w pierwszym zakręcie – ciasnym prawym nawrocie, po którym następuje krótki lewy łuk. To jedno z miejsc, gdzie samochód musi gwałtownie wytracić prędkość i jednocześnie zachować stabilność przy skręcie.
Dziennikarz ESPN, Laurence Edmondson, opisał sytuację wprost:
„Lewis Hamilton znalazł się przodem w złym kierunku w zakręcie numer jeden. Po prostu stracił tył auta przy skręcie i obrócił się o 180 stopni. Samochód nie został uszkodzony i mógł kontynuować jazdę.”
Problemy nie skończyły się jednak na jednym incydencie. Edmondson zwrócił uwagę na kolejny trudny moment, tym razem w zakręcie dziesiątym:
„To bardzo wymagający zakręt w Bahrajnie ze względu na połączenie mocnego hamowania i konieczności szybkiego skrętu. W tej generacji samochodów jest jeszcze trudniejszy, ponieważ auta intensywnie ładują baterię i muszą utrzymywać wysokie obroty w środku zakrętu, żeby uniknąć opóźnienia przy wyjściu.”
Tu pojawia się kluczowy techniczny kontekst nowych przepisów. Samochody sezonu 2026 muszą agresywnie odzyskiwać energię elektryczną podczas hamowania (rekuperacja – proces zamiany energii kinetycznej na energię elektryczną magazynowaną w baterii). Jednocześnie kierowcy starają się utrzymać wysokie obroty silnika w środku zakrętu, aby zapobiec tzw. turbo lagowi (opóźnieniu reakcji turbiny po wciśnięciu gazu). To sprawia, że balans między hamowaniem, skrętem a przyspieszeniem jest znacznie bardziej nerwowy niż w poprzednich latach.
Edmondson dodał:
„Na zdjęciu widać, jak Hamilton przepuszcza Lindblada, ale okrążenie później znów wyjeżdża szeroko w strefę wyjazdową. Wielu kierowców ma z tym problem. Na kolejnym przejeździe Lewis w końcu trafia w punkt hamowania.”
Nie tylko Hamilton miał kłopoty. W tym samym czasie blokadę kół zaliczył George Russell, a chwilę wcześniej podobny błąd popełnił Carlos Sainz. To pokazuje, że trudności nie wynikają wyłącznie z adaptacji Hamiltona do Ferrari, lecz z charakterystyki całej nowej generacji bolidów.
Ferrari zdaje sobie sprawę, że obecna faza to nie czas na polowanie na najlepsze czasy okrążeń. Wyniki są w dużej mierze bez znaczenia, bo zespoły jeżdżą z różnymi ilościami paliwa i w różnych trybach silnika (mapy silnika – ustawienia określające, jak agresywnie pracuje jednostka napędowa). Znacznie ważniejsze jest zrozumienie zachowania samochodu na granicy przyczepności.
Hamilton, mimo że nie należy do fanów długiej pracy w symulatorze, intensywnie przygotowywał się do testów również poza torem. Dzień wcześniej wrócił z Kalifornii po Super Bowl i od razu udał się do Bahrajnu, gdzie – jak relacjonował Sengul – długo rozmawiał z inżynierami w garażu Ferrari.
Testy pokazują, że nowa konstrukcja Ferrari oraz nowe przepisy wymagają od kierowców bardziej delikatnej pracy hamulcem i precyzyjniejszego zarządzania energią. Obrót w pierwszym zakręcie i wyjazdy szeroko w dziesiątce nie są więc sygnałem kryzysu, lecz naturalnym elementem procesu poznawania granic samochodu.
Hamilton sam wielokrotnie podkreślał w swojej karierze, że zimowe testy służą właśnie temu – znalezieniu momentu, w którym bolid przestaje być przewidywalny. W Bahrajnie zobaczyliśmy, jak wygląda ten proces w praktyce: seria drobnych błędów, analiza danych i stopniowa korekta stylu jazdy.
Nowe Ferrari na sezon 2026 jest konstrukcją radykalnie inną od zeszłorocznego auta. Mniejszy docisk aerodynamiczny (siła dociskająca samochód do asfaltu), większy udział napędu elektrycznego i inne proporcje masy sprawiają, że nawet tak doświadczony kierowca jak Hamilton musi uczyć się go od zera.
Pierwszy dzień testów nie przyniósł odpowiedzi na pytanie, czy Ferrari będzie walczyć o mistrzostwo świata. Przyniósł natomiast coś równie ważnego: jasny sygnał, że sezon 2026 zacznie się od brutalnej lekcji adaptacji. A Lewis Hamilton, zamiast ukrywać problemy, już na starcie mierzy się z nimi w najbardziej bezpośredni sposób – na granicy kontroli nad samochodem.



Komentarze
Prześlij komentarz