Montoya: Aston Martin ściemnia. Wszyscy zdziwią się w Melbourne

 


Czy Aston Martin naprawdę jest tak wolny, jak pokazują testy? A może właśnie obserwujemy… perfekcyjnie zaplanowane ukrywanie prawdziwego potencjału? Były kierowca Formuły 1 Juan Pablo Montoya twierdzi wprost: zespół z Silverstone może celowo grać na zwłokę, a za kulisami kryje się coś znacznie większego.

Testy pełne znaków zapytania

Oczekiwania wobec Aston Martina były ogromne. Sezon 2026 to dla zespołu nowy rozdział: wyłączne silniki Hondy oraz pierwszy samochód zaprojektowany przez Adriana Neweya po jego odejściu z Red Bulla. Tymczasem rzeczywistość testowa okazała się brutalna – w Barcelonie zespół przejechał zaledwie 66 okrążeń, a w Bahrajnie tempo było znacznie poniżej prognoz.

Po pierwszym tygodniu jazd Fernando Alonso i Lance Stroll zamykali tabelę wyników. Sam Stroll przyznał, że do czołówki brakuje im… aż kilku sekund. Na papierze wygląda to jak alarm. Ale Montoya widzi w tym coś więcej niż tylko słaby start.

„Newey nie pokazuje kart podczas testów”

Kolumbijczyk uważa, że testowe tempo Aston Martina nie mówi prawdy o realnych możliwościach zespołu:

„Poza Astonem patrzysz na inne samochody i wszystkie wyglądają podobnie. To znaczy albo nikt jeszcze nic nie rozgryzł, albo wszyscy ukrywają tempo, bo już coś odkryli.”

Według byłego kierowcy F1, klucz tkwi w filozofii pracy Neweya:

„Pakiety aerodynamiczne bardzo się zmienią do Melbourne. Znając Adriana, on poczeka z prawdziwym pakietem do Australii. Adrian nie będzie niczego pokazywał na testach.”

To nie pierwszy raz, gdy genialny konstruktor stosuje taką strategię. Wręcz przeciwnie – to jego znak firmowy.

Perfekcjonista, który nigdy nie jest zadowolony

Montoya pracował z Neweyem i doskonale zna jego charakter. Wspomina nawet sezon, w którym Red Bull dominował jak nigdy wcześniej:

„Kiedy zbudował Red Bulla, który wygrał prawie wszystkie wyścigi, on nadal uważał, że to nie jest świetny samochód, mimo że wygrali około 90 procent wyścigów.”

I dodaje kluczowe zdanie:

„Czytanie Adriana jest bardzo trudne, bo on nigdy nie jest szczęśliwy. I myślę, że właśnie dlatego jest tak dobry – bo nigdy nie jest usatysfakcjonowany tym, co ma.”

To podejście może tłumaczyć, dlaczego Aston Martin wygląda dziś na zagubionego. Być może Newey świadomie trzyma zespół w trybie zbierania danych, zamiast odkrywać wszystkie karty przed rywalami.

Nowa rola, nowa dynamika

Od sezonu 2026 Newey przejął funkcję szefa zespołu, zastępując Andy’ego Cowella. To oznacza zupełnie inne zarządzanie projektem: konstruktor nie tylko projektuje, ale też dyktuje kierunek całej organizacji. Montoya sugeruje, że to naturalnie prowadzi do powolnego, metodycznego budowania formy – bez fajerwerków na testach.

Czy to spryt… czy ryzyko?

Na dziś fakty są brutalne: Aston Martin jest wolny, a do inauguracji sezonu w Australii zostało niewiele czasu. Jednak według Montoyi ten obraz może być złudny. Jeśli ma rację, to w Melbourne zobaczymy zupełnie inny samochód niż ten z Bahrajnu.

I właśnie dlatego sytuacja Aston Martina jest jedną z największych zagadek sezonu 2026. Czy Newey faktycznie ukrywa „prawdziwą broń”? Czy może zespół naprawdę jest w tyle?

Komentarze