Newey wyjaśnia dlaczego projekt bolidu na 2026 r. został opóźniony aż o 4 miesiące i dlaczego nie korzysta z AI.
Według Neweya, Aston Martin rozpoczął prace aerodynamiczne nad samochodem na sezon 2026 aż cztery miesiące później niż konkurenci. W realiach współczesnej Formuły 1 to przepaść, której nie da się łatwo zasypać.
Tunel aerodynamiczny – serce nowoczesnej Formuły 1
W XXI wieku tunel aerodynamiczny jest dla zespołu F1 tym, czym dla chirurga sala operacyjna. To tam powstają pierwsze wersje nadwozia, tam testuje się koncepcje podłogi, skrzydeł i dyfuzora, tam weryfikuje się dane z symulacji CFD. Bez tunelu aerodynamicznego projektowanie samochodu praktycznie nie istnieje.
Aston Martin miał w 2025 roku uruchomić nowoczesny tunel aerodynamiczny w ramach rozbudowy swojego kampusu technologicznego w Silverstone. Plan zakładał, że prace nad AMR26 ruszą natychmiast, czyli na początku stycznia 2025 roku.
Tak się jednak nie stało.
Podczas gdy większość zespołów – Red Bull, Mercedes, Ferrari czy McLaren – rozpoczęła prace po otwarciu „okna regulaminowego”, Aston Martin mógł wprowadzić pierwszy model do tunelu dopiero w kwietniu. To oznacza stratę około jednej trzeciej całego cyklu rozwojowego.
Nowe przepisy – podwójne wyzwanie
Rok 2026 jest wyjątkowy w historii F1. Po raz pierwszy od dekad zmieniają się jednocześnie:
-
przepisy dotyczące jednostek napędowych,
przepisy dotyczące konstrukcji podwozia i aerodynamiki.
Nowe silniki mają być bardziej efektywne energetycznie. Samochody mają odejść od agresywnego efektu przyziemienia (ground effect), który od 2022 roku dominował w stawce, ale też uczynił wiele bolidów trudnymi w prowadzeniu.
To sprawia, że projektowanie auta na 2026 rok przypomina budowę zupełnie nowej maszyny, a nie ewolucję starej.
Jak podkreśla Newey, w takich warunkach czas ma fundamentalne znaczenie:
,,Gdy przepisy zmieniają się tak radykalnie, nie istnieje żadna sprawdzona filozofia. Każdy zespół musi wybrać własną ścieżkę i liczyć na to, że jest właściwa''.
Aston Martin tę ścieżkę musiał wybrać… w pośpiechu.
Efekt domina: od fabryki do toru
Opóźnienia w tunelu aerodynamicznym wywołały reakcję łańcuchową:
-
Opóźnione modele aerodynamiczne – pierwsze makiety AMR26 trafiły do tunelu dopiero w połowie kwietnia.
-
Skrócony cykl badań – zamiast kilkunastu koncepcji projektu, zespół musiał działać w trybie awaryjnym.
-
Spóźniony montaż samochodu – bolid powstał niemal na ostatnią chwilę.
-
Ograniczone testy – Aston Martin zdołał przejechać tylko jeden dzień z możliwych trzech podczas shakedownu w Barcelonie.
W realiach F1 jeden dzień testowy to setki okrążeń, tysiące punktów danych i ogromna przewaga rozwojowa. Strata dwóch dni to nie drobna niedogodność – to brak fundamentu pod dalszy rozwój.
Newey wchodzi do gry… już w trakcie meczu
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Adrian Newey dołączył do zespołu dopiero w marcu 2025 roku. Oznacza to, że:
-
nie brał udziału w pierwszych założeniach koncepcyjnych,
-
przejął projekt w trakcie jego tworzenia,
-
musiał podejmować decyzje strategiczne w warunkach presji czasu.
Sam Newey nie ukrywa, że start był trudny:
,,Zaczęliśmy z opóźnieniem. Kampus technologiczny nadal się rozwijał, tunel nie działał, a ja dołączyłem do zespołu później niż planowano''.
To rzadkie wyznanie dla inżyniera, który przez lata był symbolem perfekcyjnej organizacji pracy w Red Bullu.
Koniec ery trudnych w prowadzeniu bolidów?
Nowe przepisy aerodynamiczne mają ograniczyć dominację efektu przyziemienia, który w ostatnich sezonach powodował:
-
nadsterowność przy wysokich prędkościach,
-
trudności w podążaniu za innymi bolidami,
-
problemy z balansem w zakrętach.
Aston Martin był jednym z zespołów, które najbardziej cierpiały z powodu charakterystyki tych samochodów. Fernando Alonso wielokrotnie podkreślał, że bolid bywał szybki w jednym oknie pracy, a kompletnie nieczytelny w innym.
Newey jasno deklaruje nową filozofię:
,,Chcemy stworzyć samochód, z którego zarówno Fernando, jak i Lance będą w stanie regularnie wydobywać potencjał''.
To nie tylko kwestia aerodynamiki, ale także stabilności przepływu powietrza i przewidywalności reakcji samochodu.
„Agresywny” projekt? Raczej ryzykowny eksperyment
Podczas shakedownu w Barcelonie AMR26 przyciągał wzrok nietypowymi rozwiązaniami aerodynamicznymi. Wielu obserwatorów określiło go jako projekt „agresywny”.
Newey unika jednak tego określenia:
,,Nie projektuję agresywnie. Projektuję zgodnie z tym, co uważamy za słuszne''.
Kluczowe jest tu słowo „uważamy”. W nowej erze przepisów nikt nie wie jeszcze, jaka koncepcja okaże się optymalna. Aston Martin – z powodu ograniczonego czasu – musiał:
-
wybrać jedną ścieżkę rozwoju,
-
konsekwentnie ją realizować,
-
zrezygnować z porównań wielu koncepcji.
To oznacza większe ryzyko, ale też potencjalnie większą nagrodę, jeśli obrany kierunek okaże się trafiony.
Newey podkreśla, że zespoły F1 korzystają z metod opartych na sztucznej inteligencji od wielu lat, zanim termin „AI” stał się modnym hasłem.
W praktyce chodzi o:
-
uczenie maszynowe (machine learning),
-
algorytmy predykcyjne,
-
rozpoznawanie wzorców w gigantycznych zbiorach danych,
-
symulacje oparte na teorii gier.
To narzędzia używane do:
-
analizy aerodynamiki,
-
przewidywania zachowania przepływu powietrza,
-
optymalizacji strategii wyścigowej,
-
skracania czasu symulacji CFD,
-
wykrywania anomalii w danych telemetrycznych.
Nie są to jednak systemy „rozmawiające”, tylko wyspecjalizowane pakiety matematyczne działające na zamkniętych danych zespołu.
Jak zaznacza Newey, popularne chatboty:
,,Bazują głównie na wyszukiwaniu informacji w internecie i rozpoznawaniu wzorców językowych, a nie na rozwiązywaniu problemów inżynieryjnych''.
Innymi słowy: ChatGPT potrafi napisać esej o aerodynamice, ale nie zaprojektuje przedniego skrzydła, które generuje stabilny docisk przy 280 km/h.
Specjalizacja zamiast „sztucznej inteligencji ogólnej”
Newey wyraźnie rozróżnia:
-
AI jako marketingowy termin,
-
AI jako zbiór wyspecjalizowanych narzędzi inżynierskich.
Zespół Astona Martina nie korzysta z ogólnodostępnych modeli, bo:
-
ich dane są tajne,
-
ich problemy są zbyt specyficzne,
-
gotowe rozwiązania są niedostosowane do fizyki bolidu F1.
Zamiast tego tworzone są:
-
algorytmy do konkretnych zadań (np. symulacji przepływu),
-
systemy do automatycznej optymalizacji ustawień,
-
narzędzia do analizy strategii wyścigowej.
Część z tych zastosowań opiera się na rozpoznawaniu wzorców, ale – jak przyznaje Newey – istnieją też bardziej zaawansowane projekty, o których nie chce mówić publicznie (albo nie może).
Newey zwraca uwagę na jedno kluczowe zjawisko: tempo zmian.
Rozwiązania, które dziś są nowoczesne, za rok mogą być przestarzałe. Oznacza to konieczność ciągłego „resetowania” sposobu myślenia zespołu:
-
co pół roku pojawiają się nowe możliwości,
-
stare modele są zastępowane nowszymi,
-
przewaga technologiczna jest chwilowa.
W świecie, w którym dane są ważniejsze niż kilometry a algorytmy zastępują testy, nie wygrywa ten, kto ma najwięcej czasu – lecz ten, kto najszybciej potrafi się uczyć. I właśnie w tym sensie sztuczna inteligencja staje się nowym, niewidzialnym kierowcą Formuły 1.



Komentarze
Prześlij komentarz