Stroll o nowych bolidach F1 i wizji dominacji Mercedesa
W padoku Formuły 1 jeszcze przed pierwszym wyścigiem sezonu 2026 trwa gorąca dyskusja o nowych przepisach technicznych. Kierowcy coraz otwarciej mówią o tym, że prowadzenie nowych bolidów wymaga zupełnie innego podejścia niż w poprzednich latach. Pojawiają się porównania do Formuły 2, kwestie związane z oszczędzaniem energii na prostych i utracie docisku aerodynamicznego. Głos w tej sprawie zabrali m.in. Lance Stroll, George Russell, Fernando Alonso i Lando Norris.
Zarządzanie energią zamiast czystej prędkości
Jednym z kluczowych tematów nowych regulacji jest zarządzanie energią elektryczną. Kierowcy muszą kontrolować wykorzystanie mocy generowanej przez MGU-K (generator połączony z układem hamulcowym, który odzyskuje energię kinetyczną podczas hamowania i oddaje ją w postaci mocy elektrycznej). W sezonie 2026 system ten może dostarczać aż 350 kW mocy, co znacząco wpływa na styl jazdy.
George Russell przyznał, że możliwa jest sytuacja, w której kierowca redukuje bieg na prostej. Chodzi o downshifting (redukcję przełożenia skrzyni biegów), aby utrzymać silnik w odpowiednim zakresie obrotów i efektywnie zarządzać energią elektryczną.
Do tego dochodzi zjawisko lift and coast (wcześniejsze odpuszczenie gazu przed hamowaniem, by oszczędzić paliwo lub energię), które – jak przewidują kierowcy – może pojawić się nawet w kwalifikacjach.
Stroll: Może Russell będzie wygrywać z przewagą 30 sekund
Lance Stroll przyznał, że po testach w Barcelonie ma jeszcze niewielkie doświadczenie z nowymi przepisami, bo przejechał tylko okrążenia instalacyjne. Gdy jednak usłyszał o wypowiedziach Russella, nie zabrakło ironii.
Stroll nie kryje też, że nie jest entuzjastą kierunku, w jakim zmierza Formuła 1.
Mniej docisku, trudniejsze prowadzenie
Drugim ważnym aspektem nowych bolidów jest wyraźnie mniejszy docisk aerodynamiczny (siła dociskająca auto do asfaltu dzięki pracy skrzydeł i podłogi). Wynika to z ograniczenia efektu przypowierzchniowego (ground effect – generowanie docisku przez przepływ powietrza pod podłogą) oraz dążeń FIA do tego, by samochody mogły łatwiej jechać blisko siebie.
Lando Norris stwierdził nawet, że pod względem stylu jazdy nowe auta momentami przypominają Formułę 2.
Na te słowa zareagował Fernando Alonso, który uśmiechnął się szeroko, słysząc porównanie do F2.
Alonso odniósł się tym samym do trudnego sezonu 2025 Aston Martina, w którym zespół już wcześniej miał problemy z osiągami aerodynamicznymi. Dla takich ekip zmiany mogą być mniej bolesne niż dla czołówki, jak McLaren.
To nie są czasy Formuły 2
Choć pojawiły się głosy, że nowe bolidy będą wolne jak samochody F2, rzeczywistość okazała się inna. Podczas testów w Barcelonie Lewis Hamilton uzyskał czas 1:16.348, czyli około pięć sekund wolniejszy od pole position z 2025 roku. Dla porównania, pole position w Formule 2 na tym torze w 2025 roku wynosiło 1:25.180.
Oznacza to, że mimo spadku docisku i większej roli zarządzania energią, Formuła 1 wciąż pozostaje zdecydowanie szybsza niż seria juniorska.
Nowe przepisy – nowe problemy?
Na koniec Lance Stroll zwrócił uwagę, że idealizowanie poprzedniej generacji bolidów (2022-2025) też nie ma sensu.
„Nie uważam, żeby poprzednie samochody były szczególnie przyjemne w prowadzeniu. Były bardzo sztywne i ciężkie. Może w tych mniejszych autach znajdziemy więcej radości – ale to pokaże czas”.
Sezon 2026 zapowiada się więc jako rok adaptacji: do mniejszego docisku, i do stylu jazdy, który chwilami może przypominać czasy juniorskie. Jedni widzą w tym szansę, inni zagrożenie dla widowiska. Jedno jest pewne – pierwsze wyścigi pokażą, kto najlepiej odczytał nowe reguły gry.



Komentarze
Prześlij komentarz