Antonelli wygrywa Grand Prix Japonii i zostaje liderem mistrzostw świata. Alonso dojechał do mety
Już pierwsze metry wyścigu ustawiły dramaturgię całego popołudnia. Gdy zgasły światła i stawka ruszyła do pierwszego zakrętu, Antonelli – startujący z pole position – kompletnie nie trafił z reakcją. Na wyjściu z pierwszego sektora był już dopiero szósty. Wyprzedzili go Oscar Piastri, Charles Leclerc, Lando Norris, a nawet Lewis Hamilton. Również George Russell nie wykorzystał swojej pozycji startowej i spadł na czwarte miejsce. W jednej chwili Mercedes z zespołu kontrolującego tempo stał się ekipą zmuszoną do odrabiania strat.
Pierwsze okrążenia były klasycznym przykładem tego, jak trudna jest Suzuka dla kierowcy jadącego w środku stawki. Antonelli szybko odzyskał jedną pozycję, wyprzedzając Hamiltona już na drugim okrążeniu, jednak później utknął za Norrisem, który bronił się bardzo inteligentnie i bezbłędnie. W tym samym czasie Russell metodycznie przebijał się do przodu – najpierw minął Norrisa, a chwilę później Leclerca, awansując na drugą pozycję i rozpoczynając pościg za prowadzącym Piastrim. Na dziewiątym okrążeniu zobaczyliśmy pierwszą poważną próbę zmiany lidera: Russell zaatakował w 130R i na moment wyszedł na prowadzenie, ale Piastri natychmiast odpowiedział i odzyskał pozycję.
Dla Antonellego kluczowy był moment jedenastego okrążenia, kiedy w końcu znalazł sposób na Norrisa i awansował na czwarte miejsce. Wydawało się jednak, że straty są już zbyt duże, by realnie myśleć o zwycięstwie. Szczególnie że chwilę później, na szesnastym okrążeniu, spróbował wyprzedzić Leclerca, ale mimo skutecznego ataku w szykanie stracił kontrolę nad tyłem samochodu przy wyjściu i oddał pozycję. To był moment graniczny – taki, który często decyduje o tym, czy kierowca się załamie, czy wejdzie na wyższy poziom koncentracji.
Między osiemnastym a dwudziestym okrążeniem zaczął notować czasy okrążeń wyraźnie lepsze od czołówki – nawet o cztery, pięć dziesiątych sekundy. To wtedy jego wyścig wrócił do życia. Równolegle rozpoczęła się faza pit stopów. Norris zjechał jako pierwszy na siedemnastym okrążeniu, próbując podcięcia, ale Ferrari natychmiast zareagowało i ściągnęło Leclerca okrążenie później, skutecznie neutralizując zagrożenie. Piastri zjechał z prowadzenia na dziewiętnastym okrążeniu i wydawało się, że strategia zaczyna układać się pod jego kontrolę.
Wtedy wydarzyło się coś, co całkowicie zmieniło przebieg wyścigu. Na dwudziestym drugim okrążeniu Oliver Bearman uderzył w barierę w szybkim fragmencie toru, generując ogromne przeciążenie i wywołując wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Dla jednych był to pech, dla innych – szansa. Antonelli i Hamilton wykorzystali neutralizację idealnie zjeżdżając po świeże opony. Russell, który odwiedził aleję serwisową chwilę wcześniej, znalazł się po złej stronie strategii.
Restart na dwudziestym ósmym okrążeniu był momentem, który zdefiniował wyścig. Antonelli nie tylko utrzymał prowadzenie, ale już w pierwszym sektorze zbudował ponad sekundę przewagi nad Piastrim. To był restart kierowcy w pełni kontrolującego sytuację – agresywny, ale jednocześnie absolutnie czysty. Za jego plecami Hamilton wyprzedził Russella, a walka o podium weszła w decydującą fazę.
Od trzydziestego okrążenia wyścig miał już zupełnie inny charakter. Antonelli zaczął systematycznie powiększać przewagę. Na trzydziestym pierwszym okrążeniu wynosiła ona ponad dwie sekundy, na trzydziestym siódmym już sześć, a kilka okrążeń później przekroczyła osiem sekund. Co istotne, nie była to przewaga zbudowana jednym szybkim przejazdem, ale konsekwencją serii najszybszych okrążeń. W tym samym czasie za nim sytuacja była znacznie bardziej dynamiczna.
Piastri stopniowo tracił tempo, a za jego plecami zaczęła formować się grupa pościgowa. Na czterdziestym drugim okrążeniu Leclerc wyprzedził Hamiltona efektownym manewrem w pierwszym zakręcie, a chwilę później Russell również uporał się z siedmiokrotnym mistrzem świata. Ferrari, co rzadkie, pozwoliło swoim kierowcom walczyć bez zespołowych poleceń, co kosztowało ich cenny czas i umożliwiło Mercedesowi powrót do gry.
Końcówka wyścigu była napięta przede wszystkim w walce o drugie i trzecie miejsce. Na czterdziestym piątym okrążeniu strata Leclerca i Russella do Piastriego wynosiła około dwóch sekund, a cztery okrążenia później spadła do półtorej sekundy. Mimo to Australijczyk zdołał utrzymać drugą pozycję, a Leclerc – dzięki świetnej defensywie, w tym kluczowej kontrze na pięćdziesiątym pierwszym okrążeniu – obronił się przed Russellem i dowiózł podium.
Równolegle rozgrywała się jeszcze jedna, mniej oczywista historia. Po restarcie Max Verstappen znalazł się tuż za Pierre’em Gasly'm i przez ponad dwadzieścia okrążeń próbował znaleźć sposób na wyprzedzenie Francuza. Mimo wyraźnej presji i kilku podejść nie był w stanie przeprowadzić skutecznego ataku. Gasly bronił się znakomicie, a Verstappen ostatecznie musiał zadowolić się ósmym miejscem, kończąc wyścig za kierowcą Alpine.
Na ostatnim, pięćdziesiątym trzecim okrążeniu wszystko było już jasne. Antonelli przekroczył linię mety z bezpieczną przewagą, pieczętując zwycięstwo, które jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej wydawało się nieosiągalne, Fernando Alonso w Aston Martinie w końcu dojechał do mety.
Wyniki:
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje



Komentarze
Prześlij komentarz