Ferrari zarzuca „grę polityczną” Mercedesowi
Początek sezonu F1 potwierdził to, o czym mówiło się zimą — jednostka napędowa Mercedesa wyznacza obecnie punkt odniesienia dla całej stawki. Ale według doniesień z Maranello, za przewagą Niemców może kryć się coś więcej niż tylko czysta wydajność.
W aktualnym cyklu regulacyjnym kluczowe znaczenie ma nie tylko moc silnika, ale sposób jej wykorzystania — szczególnie w kontekście systemu Additional Development and Upgrade Opportunities (ADUO). To właśnie ten mechanizm pozwala producentom nadrobić straty… ale tylko pod określonymi warunkami.
Jeśli producent traci:
- 2–4% do lidera → dostaje ograniczone możliwości rozwoju
- ponad 4% → zyskuje jeszcze większe przywileje
W praktyce oznacza to różnice rzędu około 20 KM.
Podejrzenia Ferrari
W Ferrari narasta przekonanie, że Mercedes może grać bardziej strategicznie, niż się wydaje. Według informacji z Włoch: „Ferrari uważa, że Mercedes może celowo nie pokazywać pełnego potencjału swojej jednostki napędowej, aby utrzymać rywali poniżej progu 2% i zablokować im dostęp do dodatkowych ulepszeń.” To oznaczałoby bardzo świadome zarządzanie osiągami — nie tylko pod kątem wyścigów, ale też regulaminowych „okien rozwoju”.
FIA kontroluje sytuację poprzez własne wskaźniki wydajności, analizując moc silników (bhp/kWh) i porównując ją do benchmarku — którym obecnie jest Mercedes. Problem w tym, że:dokładna metodologia pomiarów nie jest publiczna. Dodatkowo Mercedes dostarcza silniki aż czterem zespołom, co daje szeroką bazę danych do analizy.
Ferrari już działa
W Maranello nie zamierzają czekać. Trwają prace nad nową specyfikacją silnika spalinowego — to jasny sygnał, że obecna jednostka nie jest wystarczająca. Szacunki wskazują, że Ferrari traci około 15 KM do Mercedesa, co najpewniej kwalifikuje ich do pierwszego progu rozwojowego. Kluczową rolę odgrywa tu zespół pod kierownictwem Enrico Gualtieri, który skupia się właśnie na poprawie części spalinowej.
Mercedes wygrywa nie tylko mocą
Przewaga Mercedesa nie polega wyłącznie na liczbach. Model W17 pokazał w Australii i Chinach coś jeszcze ważniejszego, tj. dłuższe utrzymywanie maksymalnej mocy, bardziej efektywne odzyskiwanie energii
To właśnie zarządzanie energią robi dziś największą różnicę.
A co z Ferrari?
Paradoksalnie, według części danych:
👉 bolid SF-26 może być lepszy aerodynamicznie od Mercedesa
Analizy sugerują nawet około 1% przewagi pod względem podwozia.
Szef zespołu, Fred Vasseur, zdaje się być świadomy sytuacji — Ferrari zakłada, że 2026 może być sezonem przejściowym, a prawdziwy atak nastąpi dopiero w 2027.
Kluczowy test: Monza
Ferrari planuje wykorzystać dodatkowe okno w kalendarzu i przeprowadzić 200-kilometrowy dzień filmowy na torze Autodromo Nazionale Monza.
To nieprzypadkowy wybór:
Kluczowy wniosek
W sezonie 2026 walka w F1 toczy się nie tylko na torze, ale też:
Ferrari podejrzewa, że Mercedes rozgrywa tę grę perfekcyjnie.



Komentarze
Prześlij komentarz