Hamilton dzwonił do Wolffa i Browna po testach

 

Po zimowych testach Formuły 1 w Bahrajnie Lewis Hamilton przyznał, że… sam nie wie, kto naprawdę jest najszybszy przed startem sezonu 2026. Wyniki okrążeń były mylące, zespoły ukrywały swoje możliwości, a różnice w programach testowych sprawiły, że układ sił pozostał tajemnicą.

Dlatego kierowca Ferrari postanowił sięgnąć po telefon. Zadzwonił do swojego byłego szefa z Mercedesa, Toto Wolffa oraz do dyrektora generalnego McLarena, Zaka Browna, by spróbować dowiedzieć się, jak naprawdę wyglądają osiągi czołowych zespołów.

Hamilton w rozmowie z włoskimi mediami przyznał:
„Testy niewiele pokazały. Każdy jeździł na innych poziomach paliwa i z innymi mapami silnika. Zadzwoniłem do Toto Wolffa i do Zaka Browna, żeby zrozumieć, co oni widzą, ale nie dostałem jasnej odpowiedzi.”

Nie jest tajemnicą, że to właśnie Mercedes był przed testami wskazywany jako główny faworyt nowej ery regulaminowej. Wielu rywali podejrzewa, że niemiecki zespół celowo nie pokazał pełni możliwości swojej konstrukcji. Swoje zrobiły także drobne problemy techniczne, które pojawiły się podczas drugiej tury testów.

Równocześnie w padoku coraz głośniej mówi się, że układ sił może być wyjątkowo wyrównany – z Ferrari, Mercedesem, McLarenem i Red Bullem bardzo blisko siebie.

Hamilton pozostaje jednak spokojny i przekonany o sile swojego nowego zespołu:
„Po tym, co przeżyliśmy w zeszłym roku, możemy poradzić sobie z każdą sytuacją. Ten zespół ma wszystko, czego potrzeba, żeby wygrywać. Przyszedłem do Ferrari, bo w to wierzyłem – i nadal wierzę.”

To odważna deklaracja, bo już rok wcześniej Brytyjczyk mówił podobnie, a rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza. W Maranello pojawiły się nawet głosy, że jego bezpośrednie uwagi na temat pracy zespołu były odbierane jako zbyt surowe porównania do metod znanych z Mercedesa.

Teraz sezon 2026 zapowiada się jako jeden z najbardziej nieprzewidywalnych od lat. Nawet siedmiokrotny mistrz świata przyznaje, że nie potrafi dziś wskazać lidera stawki – i musi szukać odpowiedzi u swoich dawnych rywali.

Komentarze