Honda znów się tłumaczy


Początek sezonu 2026 w wykonaniu Astona Martina i Hondy bardzo szybko przerodził się z historii o ambitnym projekcie w studium napięć, niedopowiedzeń i trudnej rzeczywistości technicznej Formuły 1 W centrum tego wszystkiego znalazły się słowa Adriana Neweya oraz odpowiedź Hondy, która zamiast uspokoić sytuację, otworzyła znacznie głębszą dyskusję o tym, jak dziś buduje się program silnikowy w erze limitów budżetowych i ogromnej presji czasu

Już na etapie pierwszych wypowiedzi pojawił się zasadniczy problem dotyczący ciągłości zespołu inżynierskiego w japońskiej strukturze. Newey nie ukrywał swojego zaskoczenia skalą zmian kadrowych po powrocie Hondy do F1

„Oni wrócili, powiedzmy, zaledwie z około 30% swojego pierwotnego zespołu, a w erze limitu budżetowego oznaczało to start z dużą stratą i niestety problemy z nadrobieniem zaległości” Jeszcze mocniej wybrzmiewa kontekst tej wypowiedzi, gdy Newey wskazuje moment, w którym zdał sobie sprawę ze skali problemu „Dopiero podczas wizyty w Tokio w listopadzie zrozumieliśmy, że wielu kluczowych ludzi nie wróciło po reaktywacji projektu”

Honda odpowiada i redefiniuje narrację

Przedstawiciele Hondy zareagowali na te słowa, starając się przesunąć ciężar dyskusji z problemu strukturalnego na kwestię niezrozumienia modelu działania organizacji Koji Watanabe postawił sprawę jasno:„Zasadniczo uważam, że to nieporozumienie” I dalej rozwijał tę myśl, tłumacząc filozofię działania Hondy „Naszą polityką jest rotowanie inżynierów z motorsportu do produkcji seryjnej lub bardziej zaawansowanych technologii, takich jak lotnictwo, eVTOL czy rozwiązania wodorowe. Robimy to od samego początku”

Jednocześnie Watanabe przyznaje, że pewne obawy mogły wynikać z procesu odbudowy zespołu

„Być może moje wyjaśnienie nie było wystarczające i oczywiście odbudowa organizacji zajęła czas, więc to mogło być źródłem tych obaw, ale teraz mamy odpowiednią strukturę i zasoby ludzkie”

Restart projektu i jego konsekwencje

Nie można analizować tej sytuacji bez cofnięcia się do decyzji Hondy o wycofaniu się z F1 po 2021 roku oraz późniejszym powrocie w 2023 roku Taka decyzja oznaczała de facto rozmontowanie istniejącej struktury i konieczność jej ponownego zbudowania w czasie gdy konkurencja rozwijała swoje projekty bez przerwy. To właśnie ten element najmocniej wybrzmiewa w kolejnych słowach Watanabe „Najtrudniejsze jest to, że zaczęliśmy rozwój później niż inni”. Opóźniony start w erze nowych regulacji to nie tylko strata czasowa, ale również ograniczone możliwości testowe i mniejsza liczba iteracji rozwojowych

Problemy techniczne

Na poziomie inżynieryjnym największym wyzwaniem Hondy nie jest dziś sama moc, lecz zjawisko wibracji, które ujawniło się dopiero po integracji jednostki napędowej z samochodem. Watanabe bardzo precyzyjnie opisuje naturę problemu: „Obecnie skupiamy się na poprawie sytuacji związanej z wibracjami, głównie uszkodzeniami w obszarze baterii. Na Suzukę poprawiliśmy także zarządzanie energią, aby zwiększyć wydajność jazdy”.

Najbardziej wymowny fragment dotyczy jednak różnicy między testami na hamowni a rzeczywistością torową

„Na hamowni poziom wibracji jest akceptowalny, ale po integracji z podwoziem w rzeczywistym samochodzie staje się znacznie większy”

To klasyczny przykład problemu integracyjnego, w którym pojedyncze komponenty działają poprawnie, ale ich współpraca generuje nieprzewidziane efekty

Współodpowiedzialność projektu

Honda bardzo wyraźnie podkreśla, że nie jest to problem, który można przypisać wyłącznie jednostce napędowej: „Nie możemy rozwiązać tego problemu tylko poprzez jednostkę napędową, ściśle współpracujemy z Aston Martinem, nie tylko nad silnikiem, ale także nad podwoziem. Enrico Cardile i Tetsushi Tsunoda mają te same obawy i pracują razem, wibracje to coś, czego nie da się rozwiązać tylko po stronie silnika. Na poziomie operacyjnym komunikacja jest bardzo dobra i uważam, że ta współpraca działa dobrze”

Relacje Honda Aston Martin pod presją

W przestrzeni medialnej pojawiły się sugestie, że relacje między Hondą a Aston Martinem mogą się pogarszać Watanabe stanowczo temu zaprzecza: „Absolutnie nie, nasze relacje się nie pogarszają, zaufanie nie buduje się z dnia na dzień, rozwija się przez długi czas, często poprzez trudności, i właśnie teraz jesteśmy na etapie jego budowania”

Ograniczenia regulacyjne i plan naprawczy

Dodatkowym utrudnieniem są przepisy, które znacząco ograniczają tempo poprawy osiągów. Watanabe nie pozostawia wątpliwości „W obecnych przepisach trudno jest poprawić same osiągi. Skupiamy się na poprawie niezawodności i w ramach przepisów musimy również zwiększać moc”

Mimo trudnej sytuacji Honda i Aston Martin pracują nad konkretnymi rozwiązaniami:„Mamy wspólny plan naprawczy z Aston Martinem, ale nie możemy dziś zdradzić szczegółów”

Realne konsekwencje na torze

Problemy techniczne przekładają się bezpośrednio na cele sportowe zespołu, które w obecnej sytuacji zostały znacząco obniżone. Lance Stroll jasno określił priorytety:„Staramy się poprawić problemy, które mieliśmy w Chinach, tam mieliśmy duże problemy z wibracjami i niezawodnością. Samo doprowadzenie obu samochodów do mety byłoby już dla nas dobrym krokiem naprzód”.


Komentarze