Max Verstappen: Nigdy nie mieliśmy aż tak złego samochodu
Weekend Formuły 1 w Szanghaju rozpoczął się dla Red Bulla w wyjątkowo trudny sposób. Po piątkowych kwalifikacjach do sprintu Max Verstappen nie krył ogromnej frustracji, określając swój bolid jako „praktycznie nie do prowadzenia”.
Czterokrotny mistrz świata zakończył sesję dopiero na ósmym miejscu, tracąc aż 1,7 sekundy do czasu pole position George’a Russella. W realiach współczesnej Formuły 1 jest to ogromna strata, która jasno pokazuje skalę problemów zespołu z Milton Keynes.
Verstappen: „Nigdy nie mieliśmy czegoś tak złego”
Już w trakcie kwalifikacji Holender nie ukrywał swojego niezadowolenia w komunikacji radiowej z zespołem. „Ten samochód jest nie do prowadzenia. Nigdy nie mieliśmy czegoś tak złego, gdy spojrzeć na wszystko całościowo” – powiedział Verstappen po zakończeniu sesji.
Problemy Red Bulla były widoczne już wcześniej. Zarówno Verstappen, jak i jego zespołowy partner z trudem awansowali do ostatniej części kwalifikacji sprintowych. Sam Holender był zaledwie dziewięć setnych sekundy od odpadnięcia już w SQ2, gdzie o miejsce w czołowej dziesiątce walczył między innymi Nico Hülkenberg.
„Cały dzień był katastrofą”
Po zakończeniu kwalifikacji do Sprintu Max Verstappen nie próbował nawet łagodzić swojej oceny sytuacji. „Cały dzień był katastrofą pod względem tempa” – przyznał bez ogródek. Największym problemem bolidu Red Bulla jest obecnie brak przyczepności i niestabilność w zakrętach. „Nie mamy przyczepności. To chyba największy problem: brak gripu, brak balansu i ogromne straty czasowe w zakrętach.” Holender podkreślił, że kiedy podstawowe elementy prowadzenia samochodu przestają działać prawidłowo, pojawiają się kolejne trudności.
„Kiedy zaczyna brakować podstawowych rzeczy, uruchamia to kolejne problemy.”
Problemy zaczęły się już w treningu
Pierwsze sygnały problemów pojawiły się już podczas jedynego treningu przed kwalifikacjami. Verstappen skarżył się wtedy na poważne problemy z przednimi oponami. „Przednie opony kompletnie umierają po trzecim zakręcie. Mam ogromną podsterowność i opony przestają reagować.” W pewnym momencie kierowca Red Bulla zasugerował nawet, że z samochodem może być coś nie tak.
„Sprawdźcie samochód, bo czuję się tak, jakby był uszkodzony.”
Problemy z silnikiem i zmianą biegów
Do kłopotów z prowadzeniem doszły również problemy związane z jednostką napędową i systemem zarządzania energią.
W trakcie sesji Verstappen zwrócił uwagę na sposób dostarczania mocy przez silnik. „Czy to jest pełne wykorzystanie energii? Bo wygląda na to, że jest jeszcze gorzej.” Holender zapytał również zespół, czy może zrobić coś, aby poprawić sytuację. Inżynier wyścigowy Gianpiero Lambiase odpowiedział jednak krótko:„Po twojej stronie nie ma nic, co możesz zrobić.”
Verstappen przyznał później, że tak wielu problemów jednocześnie w Red Bullu jeszcze nie doświadczył.
Przeprosiny ze strony zespołu
Po zakończeniu sesji do Verstappena przez radio odezwał się także nowy szef zespołu Laurent Mekies, który przeprosił kierowcę za słaby wynik. „Przepraszam, Max. To był trudny dzień. Mamy wiele do przeanalizowania.”
Frustracja Verstappena rośnie
Problemy Red Bulla zbiegają się z coraz bardziej krytycznym nastawieniem Verstappena do nowych regulacji technicznych Formuły 1. Holender od dawna otwarcie mówi o swoim sceptycyzmie wobec nowej generacji samochodów z hybrydowymi jednostkami napędowymi, w których moc silnika spalinowego i elektrycznego jest rozłożona niemal po równo.
Podczas testów przedsezonowych żartował nawet, że nowe bolidy przypominają „Formułę E na sterydach” ze względu na ogromny nacisk na odzyskiwanie i zarządzanie energią. Jeszcze przed weekendem w Chinach przyznał również, że jego przyszłość w Formule 1 jest w pewnym sensie „wewnętrznie sprzeczna”, ponieważ nie jest przekonany do kierunku, w którym zmierza sport.
Czy Red Bull szybko się odbije?
Na szczęście dla Red Bulla weekend sprinterski daje zespołom dodatkową szansę na wprowadzenie zmian w ustawieniach samochodu. Po sobotnim sprincie zespoły mogą zmodyfikować konfigurację bolidu przed niedzielnymi kwalifikacjami do głównego wyścigu.
Verstappen przyznał jednak, że na razie nie ma pewności, gdzie dokładnie leży rozwiązanie problemów.„Przyjrzymy się temu wszystkiemu. Na razie nie wiem, co możemy zrobić.”
Najbliższe godziny pokażą, czy Red Bull będzie w stanie poprawić balans samochodu i wrócić do walki o czołowe pozycje – czy też problemy zespołu z początku sezonu okażą się znacznie poważniejsze, niż początkowo zakładano.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje



Komentarze
Prześlij komentarz