Nielegalne przednie skrzydło Mercedesa? FIA przygląda się całej sprawie


Czy Mercedes znalazł lukę w przepisach, która może dawać przewagę w sezonie 2026 nie tylko pod względem wydajności jednostki napędowej? FIA została poproszona o wyjaśnienia.

Dwufazowe zamykanie skrzydła – genialne czy kontrowersyjne?

Z analiz technicznych i nagrań wynika, że przednie skrzydło Mercedesa nie pracuje w standardowy sposób. Zamiast jednego, natychmiastowego ruchu, system działa w dwóch etapach.

Pierwsza faza jest bardzo szybka – trwa około 400 milisekund i to właśnie ona jest rejestrowana przez systemy kontrolne FIA jako „pełne zamknięcie”. Następnie pojawia się druga faza – wolniejsza, mechaniczna, która doprowadza skrzydło do docelowej pozycji aerodynamicznej, ale już poza monitorowanym oknem czasowym. Na nagraniach z Chin widać wyraźnie, że skrzydło najpierw zatrzymuje się w pozycji pośredniej, by dopiero chwilę później zakończyć ruch.

To właśnie ten „dwustopniowy” charakter operacji wzbudził podejrzenia Ferrari, które – według doniesień – zwróciło się do FIA o doprecyzowanie interpretacji przepisów w tym zakresie.

Czy to może dawać przewagę?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to detal. W rzeczywistości jednak mówimy o jednym z kluczowych elementów nowej ery F1. W sezonie 2026 aktywna aerodynamika nie jest dodatkiem – to integralna część charakterystyki bolidu. To, jak i kiedy zmienia się balans aerodynamiczny, wpływa bezpośrednio na:

  • stabilność podczas hamowania,
  • zarządzanie energią,
  • zużycie opon,
  • zachowanie auta w szybkich zakrętach.

I tutaj Mercedes wydaje się robić coś bardzo sprytnego. Zamiast gwałtownego „ucięcia” docisku z przodu przy hamowaniu, system W17 najpierw redukuje go częściowo. Dopiero po fazie inicjalnego hamowania skrzydło przechodzi do pełnej pozycji zamkniętej.

Efekty są następujące, tj.: bardziej płynne przeniesienie balansu aerodynamicznego, mniejsze przeciążenie przedniej osi oraz większa stabilność przy wejściu w zakręt. To rozwiązanie pozwala uniknąć sytuacji, w której samochód staje się nerwowy przy nagłym transferze masy do przodu – co w obecnych regulacjach ma ogromne znaczenie.

Granica między innowacją a „obejściem przepisów”

Kluczowe pytanie brzmi: czy Mercedes rzeczywiście złamał przepisy? Na ten moment – wszystko wskazuje na to, że nie. Jednak pamiętajmy, że w praktyce zespół może spełniać wymogi formalne, jednocześnie osiągając efekt, którego regulacje miały właśnie zabraniać.

To klasyczny przykład tzw. „szarej strefy” – miejsca, w którym inżynieria wyprzedza regulacje.

Toto Wolff studzi emocja, ale dominację widać gołym okiem

Cała sytuacja nabiera jeszcze większego znaczenia w kontekście formy Mercedesa. Zespół dominuje na początku sezonu, a zarówno George Russell, jak i Kimi Antonelli mają już na koncie zwycięstwa. Toto Wolff studzi emocje, ale nie ukrywa jakości składu: „George miał jak dotąd lekką przewagę, ale obaj są teraz zwycięzcami Grand Prix. To bardzo mała i wyjątkowa grupa w historii Mercedesa.”

Na tle tych doniesień Mercedes prezentuje specjalne malowanie na wyścig w Japonii. Motyw wilka na przednim skrzydle i hasło „unleashing the beast” nie są przypadkowe.

To nie tylko marketing, lecz komunikat ,że są szybcy, agresywni oraz wiedzą co mają robić.

Co może zrobić FIA?

Na ten moment wszystko sprowadza się do interpretacji. FIA ma oczwyiście kilka opcji:

  • uznać system za legalny,
  • wydać dyrektywę techniczną,
  • zmienić sposób pomiaru.

Historia F1 pokazuje, że jeśli coś daje realną przewagę i budzi wątpliwości rywali – prędzej czy później zostanie ograniczone i tak może być i w tym przypadku.

Komentarze