Oświadczenie Hondy i Aston Martin przed Japonią
Najbardziej niepokojące jest to że mimo upływu kolejnych tygodni wciąż nie udało się zidentyfikować podstawowego źródła problemów które paraliżują cały projekt, a więc ekstremalnych wibracji jednostki napędowej, które wpływają nie tylko na niezawodność ale również na fizyczne funkcjonowanie kierowców
„W Chinach poczyniliśmy pewien postęp, jeśli chodzi o niezawodność baterii dzięki ograniczeniu wpływu wibracji na systemy, ale musimy znaleźć więcej rozwiązań aby ustalić przyczynę tych drgań, które oddziałują na kierowców” — przyznaje Shintaro Orihara jasno wskazując, że mimo częściowej poprawy zespół wciąż działa bardziej reaktywnie niż systemowo
To zdanie doskonale oddaje skalę problemu, bo w nowoczesnej F1 brak znajomości przyczyny oznacza brak kontroli nad rozwojem, a bez tego nie da się prowadzić efektywnego programu naprawczego szczególnie w sezonie, w którym testy są ograniczone a każda sesja - nawet treningowa ma ogromną wartość
Równolegle Honda nie ukrywa, że problemy wykraczają daleko, nawet poza same wibracje. Obejmują również deficyt mocy spalinowej, ograniczoną efektywność odzyskiwania energii oraz niedobory w obszarze baterii co w praktyce oznacza, że jednostka napędowa przegrywa na wszystkich kluczowych polach z konkurencją
„Skupiliśmy się na poprawie niezawodności, ale osiągi nadal nie są na poziomie, którego oczekujemy szczególnie jeśli chodzi o zarządzanie energią”
To właśnie zarządzanie energią stało się jednym z głównych wyróżników sezonu 2026 i jednocześnie jednym z największych słabych punktów projektu Aston Martina - w erze gdzie bateria decyduje o tempie ataku i obrony, każdy deficyt w tym obszarze natychmiast przekłada się na brak konkurencyjności na torze
Nie dziwi więc, że Lance Stroll przed wyścigiem na Suzuce mówił wprost o potrzebie „magii” ze strony Hondy, bo bez radykalnej poprawy zespół może stanąć przed kolejnym weekendem, który zamiast walki przyniesie jedynie zbieranie danych
„Suzuka to trudny tor dla tych problemów, dlatego wykorzystujemy wnioski z Australii i Chin żeby lepiej przygotować się do wyścigu”
Jednak nawet jeśli pewne postępy zostały poczynione to ich skala pozostaje niewystarczająca, a sam Orihara nie pozostawia złudzeń że droga do pełnej konkurencyjności będzie długa i wymagająca
„Nie jesteśmy na poziomie na którym chcieliśmy być, ale będziemy dalej ciężko pracować aby maksymalnie wykorzystać nasz pakiet”
W tym wszystkim pojawia się jeszcze jeden niezwykle istotny wątek czyli narracja wokół samych wibracji, która zaczyna budzić kontrowersje w padoku. Nie wszyscy są przekonani że problem ma aż tak dramatyczny wpływ na kierowców, jak sugerują wypowiedzi z obozu Aston Martina
David Coulthard podchodzi do tematu z dużą rezerwą wskazując, że wibracje w motorsporcie nie są niczym nowym i często są bardziej problemem mechanicznym niż fizycznym dla zawodnika
„Mówię bez pełnej wiedzy, ale widziałem nagranie i doświadczyłem podobnych rzeczy w przeszłości nie zatrzymałbym się w wyścigu, jeśli byłyby punkty do zdobycia”
Były kierowca sugeruje wręcz że nagłośnienie problemu może mieć dodatkowy kontekst komunikacyjny
„Czy to nie jest trochę wygodne, żeby skierować uwagę na Hondę? Podejrzewam, że to bardziej problem niezawodności niż samego kierowcy”
To prowadzi nas do jeszcze głębszego problemu, który zaczyna być widoczny w strukturze zespołu a mianowicie kultury organizacyjnej opartej na szukaniu winnych zamiast rozwiązań. Jak wskazują obserwatorzy sytuacji w Silverstone zbyt łatwo dochodzi tam do przerzucania odpowiedzialności między działami, co tylko spowalnia proces odbudowy
Nieprzypadkowo coraz częściej jako punkt odniesienia pojawia się przykład Zaka Browna i transformacji McLarena, gdzie jednym z pierwszych kroków było wyeliminowanie kultury obwiniania i stworzenie środowiska współpracy, co w dłuższej perspektywie przełożyło się na powrót zespołu na szczyt
W Aston Martin sytuacja wygląda odwrotnie. Częste zmiany na stanowiskach kierowniczych, napięcia między kluczowymi postaciami oraz brak jasnego podziału kompetencji sprawiają, że nawet obecność tak wybitnej postaci jak Adrian Newey nie jest w stanie natychmiast odwrócić trendu, a wręcz pojawiają się głosy że obciążenie go rolą operacyjną było błędem
W tle tych wydarzeń trwają próby reorganizacji zespołu w tym potencjalne zatrudnienie Jonathana Wheatleya, co miałoby odciążyć Neweya i pozwolić mu skupić się na tym co robi najlepiej, czyli projektowaniu samochodu jednak nawet najbardziej logiczne zmiany strukturalne nie przyniosą efektu, jeśli fundament technologiczny pozostanie niestabilny
Całość tworzy obraz projektu który znalazł się w klasycznym efekcie domina, gdzie jeden problem napędza kolejny a brak szybkiego rozwiązania powoduje narastanie presji zarówno wewnątrz zespołu jak i na zewnątrz gdzie oczekiwania były ogromne
Najbliższe tygodnie będą więc absolutnie kluczowe. Jeśli Honda nie zidentyfikuje źródła wibracji, a Aston Martin nie ustabilizuje swojej struktury organizacyjnej wówczas sezon 2026 może bardzo szybko zamienić się z ambitnego projektu w kosztowną lekcję o tym, że w nowej erze Formuły 1 sama wizja i nazwiska nie wystarczą, a sukces wymaga perfekcyjnej synchronizacji technologii ludzi i procesów której na ten moment w Silverstone po prostu brakuje.



Komentarze
Prześlij komentarz