Timo Glock radzi Ferrari, aby interweniowało w wewnętrzną rywalizację swoich kierowców
Ferrari stoi przed poważnym wyzwaniem zarządzania swoimi kierowcami. Rywalizacja między Charlesem Leclerkiem a Lewisem Hamiltonem zaczyna przynosić emocje, ale jednocześnie rodzi realne ryzyko strat punktowych – i właśnie na to zwraca uwagę Timo Glock.
Były kierowca F1 nie ma wątpliwości, że obecne podejście zespołu z Maranello może okazać się zbyt ryzykowne. Choć szef zespołu Fred Vasseur publicznie wspiera wewnętrzną rywalizację, Glock uważa, że brak jasnych granic może szybko odbić się na wynikach.
Podczas Grand Prix Japonii doszło do kolejnego bezpośredniego starcia między kierowcami Ferrari. Leclerc wywalczył trzecie miejsce, natomiast Hamilton – mimo walki o podium – ostatecznie spadł na P6. Po wyścigu siedmiokrotny mistrz świata wyraźnie kwestionował różnice w osiągach, szczególnie w kontekście mocy na prostych.
Glock podkreśla, że takie sytuacje są nieuniknione, gdy dwóch kierowców o tak wysokim poziomie rywalizuje w jednym zespole. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy walka zaczyna kosztować zespół konkretne rezultaty.
„Granica musi być jasno określona, jeśli zespół zaczyna na tym tracić. Jeśli walczą między sobą i przez to tracą pozycje, to Ferrari musi w pewnym momencie zareagować” – zaznaczył Niemiec.
Z perspektywy strategicznej to klasyczny dylemat w Formule 1: pozwolić kierowcom na swobodną rywalizację czy wprowadzić tzw. team orders. Historia pokazuje, że brak zdecydowania w tym obszarze często prowadzi do eskalacji napięć i niepotrzebnych strat.
Co istotne, Glock wskazuje również na różnice w formie obu kierowców. Jego zdaniem Leclerc prezentuje większą regularność, ale Hamilton wrócił do poziomu, który czyni go realnym zagrożeniem – nie tylko dla rywali, ale i dla własnego zespołowego partnera. Sytuacja w Ferrari komplikuje się także na poziomie technicznym. Hamilton otwarcie mówi o brakującej wydajności.
„Byłem na P3, a skończyłem na P6. Muszę zrozumieć, gdzie straciliśmy moc. Dzisiaj po prostu brakowało osiągów” – przyznał Brytyjczyk.
To pokazuje, że problem nie ogranicza się wyłącznie do relacji między kierowcami. Ferrari musi jednocześnie poprawić pakiet techniczny, aby realnie walczyć z Mercedesem, który obecnie wyznacza tempo w sezonie 2026. W kontekście nadchodzącego Grand Prix Miami szczególnie istotne będą decyzje podejmowane w Maranello. Pojawiają się już sygnały o możliwych zmianach wewnętrznych, w tym potencjalnych roszadach w zespole inżynierskim Hamiltona.



Komentarze
Prześlij komentarz