Szef Mercedesa - Toto Wolff, ujawnił kulisy zakończenia wieloletniej współpracy z Aston Martinem. Austriak potwierdził, że decyzja o zmianie dostawcy silników przed sezonem 2026 nie została podjęta przez Mercedesa, lecz przez brytyjski zespół.
Aston Martin zdecydował się zakończyć współpracę z niemieckim producentem i rozpocząć nowy rozdział z Honda, który miał uczynić zespół pełnoprawną ekipą fabryczną.
Mercedes rozpoczął sezon dominacją
Nowe regulacje w sezonie 2026 zaczęły się dla Mercedesa znakomicie. Zespół zdobył dwa dublety w pierwszych dwóch rundach mistrzostw, a bolid W17 wygląda obecnie na najmocniejszy pakiet w stawce.Duet kierowców: George Russell i Kimi Antonelli, regularnie walczy o zwycięstwa, a jednostka napędowa Mercedesa uchodzi za najmocniejszą i najbardziej kompletną w stawce.
Ponadto Mercedes nadal dostarcza silniki dla McLarena, Williamsa. Natomiast miejsce Aston Martina jako klienta zajął zespół Alpine.
Dlaczego Aston Martin i Honda a nie Aston Martin i Mercedes?
Według Toto Wolffa decyzja o rozstaniu nie była konfliktem między zespołami, lecz elementem strategicznej zmiany w projekcie Aston Martina. „Aston Martin był przez wiele lat klientem i partnerem Mercedesa. Nadal dostarczamy im komponenty do samochodów drogowych.” Szef Mercedesa podkreślił, że to zespół z Silverstone podjął decyzję o zmianie. „To nie była decyzja Mercedesa, by zakończyć współpracę. To była świadoma decyzja Aston Martina, by stać się zespołem fabrycznym z Hondą i partnerem Aramco.” Dla zespołu był to krok w kierunku pełnej niezależności technicznej.
Honda ma ogromne kłopoty
Nowa współpraca z Hondą nie zaczęła się jednak dobrze. Jednostka napędowa japońskiego producenta zmaga się z poważnymi problemami. Największe z nich to: ekstremalne wibracje silnika, problemy z niezawodnością oraz niskie osiągami
Nowy dyrektor techniczny zespołu Adrian Newey przyznał, że obecnie najważniejszym zadaniem zespołu jest opanowanie problemów technicznych. „Jesteśmy teraz z Hondą i naszym celem jest osiągnąć z nimi jak najlepszy poziom.” Newey dodał, że najpierw trzeba rozwiązać problem wibracji „Najważniejsze w tym sezonie to opanować problem wibracji, aby móc jeździć niezawodnie.” Dopiero później Honda będzie mogła skupić się na zwiększeniu osiągów silnika spalinowego.
Genialny inżynier wskazał także, że Honda musi już pracować nad kolejną generacją jednostki napędowej. „Jest jasne, że w 2027 roku potrzebny będzie bardzo duży krok naprzód w mocy silnika spalinowego.” Według Brytyjczyka to powinien być obecnie główny priorytet producenta.
Co dalej?
Po Grand Prix Chin sytuacja Aston Martina i Hondy pozostaje bardzo trudna. Choć zespół podkreśla, że w ostatnich tygodniach poczyniono pewne postępy, problemy z jednostką napędową wciąż są poważne i wpływają przede wszystkim na niezawodność.
Mike Krack nie ukrywał, że sytuacja nadal jest daleka od idealnej. „Myślę, że ludzie by się śmiali, gdybym powiedział, że zrobiliśmy ogromny postęp. Ale nauczyliśmy się bardzo dużo po prostu jeżdżąc i ścigając się.” Podkreślił jednak ważną rzecz: problem z wibracjami nie zabiera zespołowi wielu sekund na okrążeniu. „Wibracje wpływają głównie na niezawodność. To nie jest coś, co kosztuje nas sekundy.”
Innego informacje pozyskujemy z padoku - według hiszpańskiego komentatora Antonio Lobato zespół może dodatkowo celowo ograniczać moc jednostki napędowej, aby uniknąć kolejnych awarii. Jak twierdzi w kwalifikacjach silnik działa na 75% mocy, a w wyścigu moc może być ograniczona do około 50%
Najbardziej niepokojące są jednak relacje Fernando Alonso z wyścigu w Szanghaju. Hiszpan przyznał, że poziom wibracji był ekstremalnie wysoki. „Poziom wibracji był dziś bardzo duży. W pewnym momencie miałem problem, żeby czuć ręce i nogi.”
W końcu kierowca zdecydował się wycofać z rywalizacji. „Byliśmy jedno okrążenie w plecy i na ostatnim miejscu, więc prawdopodobnie nie było sensu dalej jechać.” Problemy z wibracjami eliminowały już wcześniej baterie podczas testów przedsezonowych, a w Chinach ponownie doprowadziły do wycofania się z wyścigu. Fernando Alonso zwrócił też uwagę na inny problem nowych regulacji – ogromne znaczenie zarządzania energią. „Starty są świetne, samochód bardzo dobrze rusza. Na pierwszym okrążeniu wszyscy mają pełną baterię. Potem zaczynają się mistrzostwa świata baterii, a w tym nie jesteśmy tak dobrzy jak inni.”
Zespół liczy, że przed domowym wyścigiem Hondy uda się zrobić kolejny krok naprzód. Alonso przyznał, że między Australią a Chinami było zbyt mało czasu na wprowadzenie zmian. „Między Australią a Chinami mieliśmy tylko pięć dni, więc silnik był dokładnie taki sam.”
Teraz sytuacja wygląda nieco inaczej. „Mamy dwa tygodnie, więc Honda potrzebuje więcej czasu na testy na hamowni i zrozumienie, skąd biorą się wibracje.” Krack potwierdził, że zespół już poczynił postęp od testów przedsezonowych. „Dziesięć dni temu mówiliśmy o problemach po kilku okrążeniach. Teraz przejechaliśmy wszystkie sesje, samochód wyjeżdżał na tor na początku każdej z nich i nie zatrzymywał się na torze.” Mimo to nie ma złudzeń. „To nie jest postęp w osiągach. Musimy być wobec siebie uczciwi.”
Sytuacja Aston Martina i Hondy pozostaje więc jednym z największych znaków zapytania początku sezonu 2026. Zespół zebrał ogromną ilość danych, ale prawdziwy test postępu nadejdzie dopiero w Japonii – na torze Suzuka, przed własną publicznością Hondy.
Komentarze
Prześlij komentarz