Oscar Piastri o rywalizacji z Lando Norrisem: jeden z nas nie byłby dziś już kierowcą McLarena
„Mogło się skończyć inaczej”
Walka między kierowcami McLarena była jedną z najostrzejszych w stawce. Dwa incydenty na torze, napięcia strategiczne i kontrowersyjne polecenia zespołowe – scenariusz dobrze znany z historii F1. Jednak tym razem nie doszło do eksplozji. Australijczyk nie ukrywa, że granica była cienka:
W padoku w trakcie zeszłorocznej kampanii często wracano do konfliktu na linii Lewis Hamilton - Nico Rosberg w Mercedesie. Tam rywalizacja wymknęła się spod kontroli i zostawiła trwały ślad w strukturze zespołu. McLaren uniknął powtórki tego scenariusza. Nie dlatego, że napięcia nie było – ale dlatego, że zostało utrzymane w ryzach.
Australijczyk przyznaje jednak jasno: wystarczyło naprawdę niewiele, by sytuacja wymknęła się spod kontroli.
„Bardzo łatwo było o to, żeby w zeszłym roku zrobiło się nieprzyjemnie. Gdyby naprawdę poszło to w złą stronę, mogłoby się okazać, że jeden z nas nie siedzi dziś tutaj i nie udziela tego wywiadu w pomarańczowym stroju.”
McLaren nie wygasił rywalizacji. On ją kontrolował. Zespół od początku postawił na przejrzystość i współpracę, nawet kosztem indywidualnych ambicji. To model, który w nowoczesnej F1 staje się standardem, choć wciąż budzi kontrowersje.
Zespół ponad wszystko
Piastri podkreśla, że najważniejsze było utrzymanie zdrowej atmosfery, nawet kosztem indywidualnych ambicji.
„Dynamika w zespole jest czymś, co trzeba chronić, patrząc w przyszłość. Oczywiście, nie zaczęliśmy tego sezonu tak, jak chcieliśmy, ale bardzo łatwo było sprawić, żeby zeszłoroczna walka wyglądała dziesięć razy gorzej przez długi czas.”
„Nie da się nic ukryć” - dane były wspólne nawet przy walce o tytuł
Jednym z najciekawszych wątków jest podejście McLarena do współpracy między kierowcami. To tzw. „open-book culture” – pełna transparentność danych. Za tym modelem stoją zarówno Zak Brown, jak i szef zespołu Andrea Stella.
Piastri nie ma złudzeń: „Tak działa nowoczesna F1, zwłaszcza w McLarenie. Czy mi się to podoba, czy nie – tak po prostu jest. I to bardzo dobre podejście. Mamy setki ludzi w zespole, inne zespoły też. Jeśli znajdziesz coś wyjątkowego, naturalnie chcesz to zachować dla siebie. Ale nie da się tego ukryć.”
„To działa w obie strony. Jeśli ktoś inny znajdzie coś lepszego, sam chcesz mieć dostęp do wszystkich narzędzi, żeby to zrozumieć.”
„Każdy ma takie chwile, że myśli: ‘to zostawię dla siebie’. Ale jeśli pójdziesz tą drogą, prędzej czy później to się na tobie zemści – i to w najmniej odpowiednim momencie.” - zakończył.



Komentarze
Prześlij komentarz