Red Bull płaci cenę za walkę o tytuł w 2025

 

Początek sezonu 2026 w wykonaniu Red Bulla daleki jest od oczekiwań, do jakich zespół przyzwyczaił w ostatnich latach. Po trzech wyścigach ekipa z Milton Keynes zajmuje dopiero szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem 16 punktów – na równi z Alpine i za Haasem. To najgorszy start zespołu od 2008 roku.

W tle słabych wyników pojawia się jednak szerszy kontekst. Szef zespołu Laurent Mekies przyznaje wprost, że obecna sytuacja jest konsekwencją decyzji podjętych w ubiegłym sezonie. Red Bull do samego końca walczył o tytuł mistrzowski dla Maxa Verstappena w 2025 roku. Mimo że strata do kierowców McLarena była znacząca, zespół nie zdecydował się na wcześniejsze przeniesienie zasobów na projekt samochodu na sezon 2026, kiedy w życie weszły nowe regulacje techniczne.

Według Mekiesa była to świadoma decyzja – podjęta wbrew logicznym argumentom ,,Było wiele powodów, żeby zamknąć rozdział 2025 i skupić się na 2026. Nowe przepisy, nowy projekt jednostki napędowej. Można było powiedzieć: zaczynamy od nowa ''– tłumaczył.

Tak się jednak nie stało – ,,Nikt w Milton Keynes nie chciał tego zrobić. Nikt nie chciał odpuścić. Wszyscy chcieli zrozumieć samochód z 2025 roku i spróbować odwrócić sytuację''.

Determinacja przyniosła efekt niemal spektakularny. Verstappen odrobił ogromną stratę i był o włos od jednego z największych powrotów w historii Formuły 1, przegrywając tytuł o zaledwie dwa punkty.

Cena tej pogoni stała się jednak widoczna dopiero kilka miesięcy później – ,,Wiedzieliśmy, że za to zapłacimy'' – przyznał Mekies.

Zespół wszedł w sezon 2026 bez odpowiedniego przygotowania względem konkurencji, która wcześniej przerzuciła siły na rozwój nowych konstrukcji. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że Red Bull po raz pierwszy działa jako producent jednostek napędowych, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację techniczną i organizacyjną. Mimo to Mekies nie traktuje obecnego sezonu jako straconego.

,,Czy czas i energia zainwestowane w końcówkę 2025 mają wpływ na początek 2026? Oczywiście. Ale nie używamy tego jako wymówki. Uznaliśmy, że odpuszczenie byłoby łatwą drogą. Takim życzeniowym myśleniem: „przyszły rok będzie lepszy”, bez pełnego zrozumienia ograniczeń auta z 2025''.

Red Bull mierzy się dziś nie tylko z problemami technicznymi, ale też rosnącą presją wewnętrzną. W padoku pojawiają się głosy podające w wątpliwość kierunek obrany po zmianie na stanowisku szefa zespołu, a także decyzję o zakończeniu ery Christiana Hornera. Dodatkowym czynnikiem jest niepewna przyszłość Verstappena. Holender pozostaje centralną postacią projektu, ale jego dalsze plany w Formule 1 są coraz częściej przedmiotem spekulacji.

Mekies nie szuka usprawiedliwień i deklaruje, że zespół zamierza wyjść z kryzysu w sposób, który w przeszłości był jego znakiem rozpoznawczym – ,,Nie jesteśmy zadowoleni z tego, gdzie jesteśmy. Ale wierzymy, że poradzimy sobie z tymi trudnościami, tak jak robiliśmy to wcześniej''.

Komentarze