Rob Marshall wprost o kopiowaniu rywali


W świecie Formuły 1 istnieje jedno zdanie powtarzane jak mantra: „kopiowanie nie działa”. Brzmi dumnie, niemal ideologicznie – jakby każdy zespół tworzył swoje rozwiązania w próżni, od zera, bez oglądania się na konkurencję. Tyle że rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. I znacznie mniej romantyczna. Szef działu projektowego McLarena, Rob Marshall, postanowił tę iluzję rozbroić – bez zbędnej dyplomacji, za to z chirurgiczną precyzją.

F1 to laboratorium… ale z podglądaniem przez szybę

Nowa era przepisów technicznych zawsze tworzy przestrzeń do gwałtownych skoków wydajności. Rok 2026 nie jest wyjątkiem – wręcz przeciwnie, to moment, w którym różnice koncepcyjne między zespołami bywają największe. McLaren sam przyznaje, że uważnie obserwuje rozwiązania rywali – od Ferrari, przez Audi, aż po Aston Martina. Nie chodzi jednak o ślepe kopiowanie elementów, lecz o coś znacznie bardziej złożonego: zrozumienie intencji stojącej za projektem.

Marshall nie owija w bawełnę: „Patrzymy na wszystko. Część rzeczy bardzo szybko odrzucamy na podstawie przepisów, inne analizujemy głębiej – w tunelu aerodynamicznym, CFD albo jako eksperymenty myślowe.”

W padoku funkcjonuje wygodna narracja: to, co działa u jednego zespołu, niekoniecznie zadziała u innego. Marshall podważa i tę myśl: „To nie do końca prawda. Podwójny dyfuzor działał w jednym samochodzie – i nagle działał u wszystkich.”

Jeden z głównym twórców sukcesów McLarena cofa nas do roku 2009, w którym zespoły takie jak Brawn GP, Toyota i Williams wprowadziły rozwiązanie, które na pierwszy rzut oka wyglądało jak kreatywna interpretacja przepisów. Podwójny dyfuzor. W tamtym momencie Red Bull i Adrian Newey protestowali, ale jednocześnie… projektowali własną wersję. 

Najciekawszy wątek w wypowiedzi Marshalla dotyczy różnicy między odtworzeniem rozwiązania a zrozumieniem jego sensu.

„Możesz coś skopiować, ale nie mieć zrozumienia, dlaczego to działa” – podkreśla.

Współczesna Formuła 1 nie polega na tym, by odwzorować kształt skrzydła czy geometrię podłogi. Polega na tym, by zbudować cały ekosystem aerodynamiczny. Inaczej kopiowanie jest tylko powierzchowną imitacją.

McLaren: między inspiracją a własną tożsamością

W przypadku McLarena mówimy o zespole, który w ostatnich latach odbudował swoją pozycję dzięki agresywnemu rozwojowi. Model MCL40, który przechodzi niemal kompletną transformację na etapie Miami i Kanady, jest tego najlepszym przykładem. Inspiracje są widoczne – choćby w koncepcjach skrzydeł czy w zakresie detali aerodynamicznych – ale końcowy produkt pozostaje spójny z własną filozofią zespołu.

Marshall ujmuje to z pewnym dystansem:
„Część rzeczy wymyślasz sam i jesteś z nich dumny. Część kopiujesz. A inne wpadają do głowy w wannie – i nikt nie chce ich kopiować.”

Komentarze