Czy Yuki Tsunoda ma realną szansę na powrót do F1 w 2027 r.?

 

Formuła 1 nie jest sportem dla naiwnych. Tu nikt nie daje drugiej szansy z dobroci serca. Tu się ją bierze – albo wyczekuje momentu, w którym ktoś inny ją straci.I dokładnie w tym miejscu stoi dziś Yuki Tsunoda. Nie w kokpicie i nie na świeczniku, tylko gdzieś z boku – w cieniu, ale w ciągłej gotowości.

Red Bull: akademia bez sentymentów

Jeśli ktoś jeszcze wierzy, że Red Bull Racing to środowisko, w którym buduje się kariery z cierpliwością i troską – to znaczy, że nie oglądał tego sportu wystarczająco długo. To jest system wysokiego ciśnienia. Tam kierowców się nie prowadzi – tam się ich testuje do granic. Tsunoda przeszedł przez ten proces jak wielu przed nim. Japończyk, jak inni z uwagi na brak stabilności został w końcu zastąpiony i obecnie pełni role kierowcy rezerwowego.

Moment, w którym wszystko się rozjechało

Nie wiem, czy ktoś z Was jeszcze pamiętam, ale Tsunoda miał realną szansę na angaż w Haasie, ale zablokował go nie kto inny a sam Helmut Marko. Jak wiemy w strukturach ,,Czerwonych Byków'' wiele się zmieniło: nie ma Neweya, Hornera i m.in. wspomnianego Marko, a Yuki Tsunoda może rozglądać się za miejscem w zupełnie innym zespole niezwiązanym z napojem energetycznym.

Alpine i Haas

Zacznijmy od faktów ten akapit. W Alpine projekt z Franco Colapinto nie daje tego, co miał dawać. Zawodnikowi brakuje powtarzalności, tempa wyścigowego i kwalifikacyjnego. Argentyńczyk ma przebłyski, ale ta powtarzalność zwłaszcza na tym etapie jest niezbędna do ugruntowania swojej pozycji.

Podobnie sytuacja wygląda w amerykańskiej ekipie - Haasie, z tą różnicą, iż to młodszy zawodnik radzi sobie zdecydowanie lepiej na tle bardziej doświadczonego. Mowa tutaj oczywiście o Bearmanie, który zaskoczył wielu pokonując w bezpośredniej rywalizacji Estebana Ocona - Francuza, który miał i pewnie wciąż ma ogromne aspiracje do jazdy w czołowym zespole.

Były zawodnik Alpine funkcjonuje jak kierowca, który nie do końca radzi sobie z korelacją między symulatorem a rzeczywistością na torze.

Tsunoda dobrym kandydatem?

Zestawienie Tsunody z Gasly'm nie jest złym pomysłem. Dodajmy, że taką konfigurację już znamy. Zespół miałby wówczas w swoich szeregach dwóch kierowców, którzy rozumieją się na poziomie komunikacji technicznej i nie potrzebują polityki – tylko jasnego balansu auta.

Z kolei Haas to typowy przykład zespołu, którego nie stać na topową gwiazdę ale i nie chce mieć dwóch ,,świeżych zawodników''. Potrzebują solidnego kierowcy, przy którym Bearman mógłby się dalej rozwijać. Czy Tsunoda jest lepszy od Ocona? Myślę, że trzymają bardzo podobny poziom sportowy, ale tutaj chodzi głównie o wspomniane kwestie finansowe.

W przypadku angażu byłego kierowcy Red Bulla, będzie on dowozić punkty, nie będzie rozbijać bolidu i da inżynierom potrzebny feedback.

A przy okazji pamiętajmy, jakiej narodowości jest Ayao Komatsu.

Komentarze