Lewis Hamilton: Motorsport staje się sportem tylko dla bogatych
Hamilton nie ukrywa, że obserwuje ten proces z dużym niepokojem. Sam przecież jest jednym z najlepszych przykładów kierowcy, który dzięki talentowi i ogromnemu poświęceniu rodziny zdołał przebić się do świata wielkiego motorsportu. Dziś, jak sam przyznaje, podobna historia mogłaby już nie być możliwa.
Nie ma żadnej odpowiedzialności
Brytyjczyk skrytykował osoby zarządzające juniorskimi seriami wyścigowymi oraz całym systemem szkolenia kierowców: „Moim zdaniem wszystko zmierza w niewłaściwym kierunku. Nie ma żadnej odpowiedzialności po stronie ludzi, którzy zarządzają tym sportem i poszczególnymi kategoriami” – stwierdził Hamilton.
Zdaniem kierowcy Ferrari konieczne jest stworzenie mechanizmów, które ponownie uczynią motorsport bardziej dostępnym dla młodych zawodników: „Nie wiem dokładnie jak, ale trzeba znaleźć sposób, aby ten sport był bardziej dostępny. To zaczyna być po prostu absurdalne” – dodał.
Milion dolarów rocznie dla ośmiolatka
Najbardziej szokująca część wypowiedzi Hamiltona dotyczyła kosztów ponoszonych już na etapie kartingu. Brytyjczyk zdradził, że zna rodzinę, która wydaje ponad milion dolarów rocznie na rozwój kariery swojego ośmioletniego dziecka: „Znam osobę, której dziecko ma osiem lat i wydaje ponad milion dolarów rocznie na ściganie.”
To kwota, która jeszcze kilkanaście lat temu wydawałaby się niewyobrażalna nawet w najbardziej prestiżowych programach juniorskich. Hamilton zestawił to ze swoimi początkami: „Kiedy zaczynałem, mój ojciec wydał około 20 tysięcy funtów w pierwszym roku. Dla naszej rodziny oznaczało to refinansowanie domu i wykorzystanie limitów na kartach kredytowych.”
Talent przestaje być najważniejszy
Zdaniem Hamiltona największym problemem nie są same wysokie koszty, lecz konsekwencje, jakie niosą dla całego sportu. Coraz częściej o szansie na rozwój nie decyduje już talent, lecz zasobność portfela rodziców: „Dzisiaj jest bardzo mało prawdopodobne, a być może wręcz niemożliwe, aby ktoś ze zwykłej rodziny mógł rywalizować z zawodnikami dysponującymi ogromnymi budżetami.”
Brytyjczyk uważa, że w efekcie wiele wybitnych talentów nigdy nie otrzyma nawet szansy na pokazanie swoich możliwości: „To powinno być niedopuszczalne. W kolejnych kategoriach wyścigowych koszty są jeszcze większe. To naprawdę przykre.”
Formuła 1 dla uprzywilejowanych?
Hamilton nie owijał w bawełnę, opisując kierunek, w którym zmierza cały system szkolenia kierowców: „Zamiast tego, żeby awansowali najbardziej utalentowani, szanse otrzymują dzieci z najbogatszych rodzin. To właśnie uprzywilejowani zawodnicy będą trafiali do kolejnych kategorii.”
To temat, który od kilku lat coraz częściej pojawia się w padoku Formuły 1. Współczesne kariery młodych kierowców wymagają ogromnych nakładów finansowych już na poziomie kartingu czy Formuły 4
Wielu ekspertów zwraca uwagę, że bez wsparcia dużego producenta, akademii juniorskiej lub bardzo zamożnych sponsorów droga do F1 staje się niemal nierealna.
FIA i Formuła 1 muszą zareagować
Lewis Hamilton uważa, że odpowiedzialność za zmianę tej sytuacji spoczywa przede wszystkim na FIA i władzach Formuły 1: „Przez najbliższe lata, a może nawet dekady, będziemy oglądać właśnie taki obraz sportu, jeśli nic się nie zmieni. To FIA i Formuła 1 muszą dokonać zmian. Bez nacisku z zewnątrz jest mało prawdopodobne, aby coś się wydarzyło.”



Komentarze
Prześlij komentarz