Ferrari i skrzydło, które obraca się jak tajna broń. Coulthard widzi tu echo zakazanego wynalazku McLarena

 

Nowatorskie rozwiązania aerodynamiczne zawsze były sercem Formuły 1, ale to, co Ferrari zaprezentowało podczas zimowych testów w Bahrajnie, wzbudziło szczególne poruszenie w padoku. Nietypowy mechanizm tylnego skrzydła Scuderii przyciągnął uwagę nie tylko rywali, lecz także byłych kierowców. David Coulthard porównał go do jednego z najbardziej kontrowersyjnych wynalazków w historii – słynnego „trzeciego pedału” McLarena z końca lat 90.

Ferrari przyjechało na drugi test w Bahrajnie z rozwiązaniem powiązanym z nowym trybem Straight Line Mode, który w sezonie 2026 zastąpił DRS. Zamiast klasycznego uchylania górnej klapy skrzydła, inżynierowie z Maranello postawili na konstrukcję, która obraca cały element o 180 stopni, zmieniając jego charakterystykę aerodynamiczną na prostych. W padoku szybko pojawiły się głosy, że to jedno z najbardziej kreatywnych podejść do nowych przepisów.

Coulthard, komentując ten pomysł w podcaście Up to Speed, nie krył entuzjazmu:
„To przypomina mi momenty w historii Formuły 1, kiedy pojawia się innowacja dająca realną przewagę nad rywalami. Wtedy czujesz, jakbyś miał małą tajną miksturę mocy” – powiedział.

Szkot natychmiast sięgnął pamięcią do czasów, gdy jeździł dla McLaren, a zespół z Woking korzystał z systemu, który później został zakazany przez FIA.
„W McLarenie mieliśmy coś, co nazywano trzecim pedałem. Oczywiście każdy samochód ma hamulec na każdym kole, ale my mieliśmy dodatkowy pedał. Dzięki małemu przełącznikowi na kierownicy mogliśmy hamować lewe lub prawe tylne koło. To działało jak gąsienice w czołgu – pojazd skręca, spowalniając jedną stronę” – wyjaśnił Coulthard.

System powstał z myślą o jego stylu jazdy. Preferował ustawienia z mniejszą nadsterownością, dlatego możliwość selektywnego hamowania wewnętrznego koła w zakręcie pozwalała mu stabilizować auto bez nadmiernego skręcania kierownicą.
„Nauczyliśmy się balansować samochód przy dużej prędkości, jednocześnie przyspieszając i hamując. Hamowane było tylko wewnętrzne tylne koło, dzięki czemu nie trzeba było tak mocno skręcać, a to oznaczało mniejszą utratę docisku i wyższą prędkość w zakręcie” – dodał.

Według Coultharda, przewaga, jaką dawał „trzeci pedał”, sięgała niemal pół sekundy na okrążeniu, zanim FIA zakazała go.
„Używaliśmy tego rozwiązania przez ponad pół sezonu, aż w końcu fotograf – pamiętam, że był to Darren Heath – zrobił zdjęcie wnętrza kokpitu” – wspominał.

Dziś Ferrari znajduje się w podobnej sytuacji: zaprezentowało rozwiązanie, które mieści się w ramach regulaminu, ale balansuje na granicy kreatywnej interpretacji przepisów. Nowe tylne skrzydło Scuderii nie tylko zwiększa prędkość maksymalną na prostych, lecz także stawia pytanie, czy rywale będą w stanie szybko skopiować koncepcję bez naruszania homologacji.

Porównanie Coultharda nie jest więc przypadkowe. Historia F1 pokazuje, że najbardziej pamiętane innowacje rodziły się właśnie w okresach rewolucji technicznych. Jeśli obracane skrzydło Ferrari okaże się równie skuteczne jak niegdyś „trzeci pedał” McLarena, może stać się jednym z symboli nowej ery Formuły 1 – i jednocześnie kolejnym przykładem na to, jak cienka bywa granica między genialnym pomysłem a rozwiązaniem, które wkrótce trafi na listę zakazanych.

Komentarze

Prześlij komentarz